www.rp.pl/artykul/5,90126.html
I fragment wywiadu ze śp. G. Gęsicką:
Kaja Bogomilska: Czy rząd PiS zajmował się przeciwdziałaniu przeciwdziałaniem
skutkom powodzi?
Grażyna Gęsicka: Oczywiście. W sierpniu 2007 roku rząd Jarosława Kaczyńskiego
przygotował listę strategicznych inwestycji, ktore;re miały być finansowane ze
środkow unijnych. Umieściliśmy na niej wiele projektow przeciwpowodziowych, w
tym projekt dla środkowej Wisły o wartości 200 mln euro. Chroniłby on tereny z
obszaru pięciu wojewodztw. Przewidywaliśmy obwałowywanie od Koszyc do Płocka,
jego umocnienie i naprawę. Była też zaplanowana naprawa zbiornika na Nysie
Kłodzkiej, kto;ry co prawda jeszcze funkcjonuje, ale dno mu się rozchodzi. Jeśli
to się stanie -kilkumetrowa fala wody zaleje Nysę.
K.B.: Co się stało z tymi projektami?
G.G.: Zostały skreślone przez rząd PO. Była to jedna z pierwszych decyzji, którą
nowa minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska podjęła po objęciu
stanowiska. Bez wahania odrzuciła wszystkie projekty przeciwpowodziowe dla
województwa podkarpackiego w tym budowę istotnego dla zarządzania
przeciwpowodziowego zbiornika Kąty-Myscowa na Wisłoce. Nie jestem specjalistką
od powodzi. Wiem tylko, że stale wylewa Wisła i Wisłoka. Gdyby te projekty
zostały przyjęte, powodzi na pewno nie udałoby się zapobiec, ale skutki
katastrofy byłyby o wiele mniej bolesne.